K
Dr Mikołaj Tomaszyk
13.07.2016
Scenariusze po Brexicie

Nie wszyscy do końca wierzyli w to, że Brytyjczycy zdecydują się na radykalny krok wstecz w historii integracji europejskiej.

Optymizm wielu był budowany w oparciu o przekonanie, że dokonujący wyboru są świadomi wagi ich decyzji i ostatecznie zdecydują o pozostaniu w Unii. Nawet sami autorzy pomysłu na referendum z premierem Wielkiej Brytanii na czele, opowiadali się jednoznacznie za opcją „in”. Problem polega jednak na tym, że trudno było wypracować jednomyślność w całym brytyjskim gabinecie. Zaprzysiężona na urząd premiera Wielkiej Brytanii Theresa May twardo deklaruje: „Brexit to Brexit”, i uczyni z tej decyzji sukces jej kraju.

 

Trudno wziąć odpowiedzialność za trudne decyzje

Gdy na tydzień przed referendum w Strasburgu odbywała się sesja Parlamentu Europejskiego Nigel Farage ostentacyjnie opuścił sale plenarną wyraził i  nadzieję na to, że po raz ostatni musi zasiadać w tej sali, w której nie szanuje się faktycznego głosu obywateli Unii Europejskiej. Po oficjalnym ogłoszeniu wyniku referendalnego święcił tryumf, a kilka dni później nagle zrezygnował z kierowania swoją partią UKIP. Na nic zdają się jego tłumaczenia, że opuszcza fotel szefa partii w poczuciu odpowiedzialności za swój kraj. Jego odpowiedzialność kolejny raz okazała się blefem politycznym, gdyż następnego dnia Farage pojawił się w Brukseli na posiedzeniach parlamentarnych komisji, twierdząc, że reprezentuje głos Brytyjczyków i będzie pilnował, by prowadzone negocjacje warunków Brexitu były jak najbardziej korzystne dla Korony Brytyjskiej.

Innym przykładem nieracjonalnej kalkulacji politycznej jest polityka byłego już premiera Davida Camerona. Prowadząc Partię Konserwatywną do wygranej w poprzednich wyborach do Izby Gmin, złożył obietnicę ogłoszenia referendum, a teraz nie chce wziąć odpowiedzialności za jego polityczne i gospodarcze skutki. Te dwa przykłady pokazują, że sami autorzy referendum motywowani politycznymi, a nie merytorycznymi przesłankami, nie są w stanie przeprowadzić kraju przez największe wyzwanie polityczne ostatnich lat –  procedurę wyjścia z UE.

Na kontynencie złość z Brexitu pobrzmiewa w jednej frazie: „Brexit jest Brexitem” i nie spogląda się krytycznie na swoją politykę, która najpewniej była również jedną z przesłanek głosowania za opcją „out”.  Czołowi politycy europejscy niesieni wiarą w jedną Europę nie są w stanie przyjąć do wiadomości, że jest ona zróżnicowana i nie każdy obywatel unijny, nawet jeśli widzi sens integracji, zgadza się na opcję „jeszcze więcej Europy” w Europie. Wchodzimy w czasy, w których skutki wydarzeń na pograniczach Unii Europejskiej jeszcze mocniej niż w fazie rozszerzenia, determinują myślenie o Europie i o swoim państwie. Przecież głosy przeciwko polityce otwartych granic, polityce socjalnej i rozszerzaniu uprawnień Komisji Europejskiej, w skrócie przeciwko ponadnarodowej Europie, są słyszalne nie od wczoraj i nie tylko na Wyspach. Dotychczasowa polityka ich ignorowania, spychania na margines populizmu politycznego, zawiodła. A znana zasada, by z przeciwnikiem również prowadzić dialog nie została wykorzystana.

Brexit to Brexit

W wyniku czerwcowego referendum Unia Europejska straciła niewygodnego lokatora, ale ma szansę na zyskanie dobrego sąsiada. Zanim ten scenariusz nastąpi, Theresa May musi złożyć oficjalny wniosek w Brukseli informujący o skutkach referendum i woli rozpoczęcia dwuletniego procesu negocjacji warunków opuszczenia Wielkiej Brytanii i rozliczenia jej politycznych i finansowych zobowiązań wobec UE. Następnie, podobnie jak w procedurze akcesji, warunki wyjścia muszą zyskać aprobatę wszystkich stron, po czym wejdą w życie w wyznaczonym dniu. Najpewniej nie wcześniej niż w 2020 roku.

Wcale nie jest pewne to, że Unia Europejska rozpocznie równolegle proces rewizji traktatów. Założenie o taki konsekwencjach Brexitu jest oparte na przekonaniu, że kolejne państwa członkowskie śmielej zaczną artykułować swoje roszczenia wobec Unii i będą opowiadały się za zmianą zasad współpracy, która miałaby naruszyć dynamiczną równowagę między międzyrządową a ponadnarodową formułą integracyjną. Wsłuchanie się w głos Geerta Wildersa – lidera skrajnie prawicowej partii PVV w Niderlandach, czy też szefa austriackiej FPO  – Strache i szefowej francuskiego Frontu Narodowego Marie Le Pen może budzić obawy o stabilność Unii w krótkiej perspektywie czasu. Zanim jednak słowa tych polityków przybiorą obraz konkretnych decyzji politycznych, muszą oni zyskać na tyle wystarczające poparcie w swoich krajach, by móc proponować przeprowadzenie referendów o wyjściu z UE.

Można snuć przypuszczenia, że Brexit wzmocni podziały w Unii. Gdy na dzień po referendum doszło do spotkania ministrów spraw zagranicznych państw założycielskich UE, z ich przesłania można było wysnuć przypuszczenie, że odpowiedzią na Brexit jest opcja „jeszcze więcej Europy”. Z kolei na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich w Warszawie, słyszalne było inne przekonanie: kierunek zmian powinien wytyczać scenariusz Europy silnych państw. Jakkolwiek te dwie opcje można pogodzić, to już dominacja jednej czy drugiej grozi fragmentacją Unii i jej ostatecznym rozpadem. Spór ten dotyczy de facto modelu Unii: współpracy w oparciu o wolny rynek, Unii socjalnej, czy też Unii strzegącej określonego zestawu wartości. To dyskusja trzech nurtów politycznych: państw Europy Środkowej i Wschodniej, Republiki Federalnej Niemiec i Francji we współpracy z Włochami. W tym kontekście Unia może utrzymać pozorną jedność, ale w praktyce może być Unią nie dwóch, co trzech prędkości.

Co po Brexicie?

Myśląc o Europie jutra, warto mieć na względzie kilka okoliczności, które determinują Europę dnia dzisiejszego. Ostatnio przezwyciężone kryzysy integracyjne, jak np. kryzys konstytucyjny; rozszerzeniowy; grecki pokazują, że Unię prześladuje widmo rozpadu. Z drugiej strony odczuwanie permanentnego zagrożenia może skutkować jeszcze większą  presją integracyjną. Nie można jednak nie dostrzec, że w sytuacji, w której rozwiązaniu ulegnie kompromis polityczny zawarty wokół Traktatu Lizbońskiego, pomysły na nowy model integracji europejskiej i brak woli zawarcia kolejnego kompromisu mogą doprowadzić do zasadniczego podziału UE. Zmiana w UE będąca konsekwencją wyjścia z niej Wielkiej Brytanii stanie się procesem przekształcenia, transformacji jej elementów, a także całej struktury. Kluczowe dla dalszych refleksji będą odpowiedzi na 2 pytania:

  1. Jaki status zostanie zaproponowany Wielkiej Brytanii po jej oficjalnym wyjściu z UE?
  2. Czy procesowi wyjścia Wielkiej Brytanii będzie towarzyszył proces zmian traktatów?

Odpowiadając na pierwsze z nich można założyć, że Wielka Brytania dołączy do grona państw współpracujących z UE na specjalnych zasadach. Pod rozwagę można brać model turecki, norweski czy szwajcarski. Wielka Brytania z dniem wyjścia z UE nie znika z mapy świata i nienawiązanie żadnych relacji z tak ważnym państwem byłoby niewybaczalnym błędem politycznym. Karty na stół negocjacyjny zostaną rzucone z chwilą złożenia wniosku o rozpoczęcie negocjacji wyjścia z UE, który jednocześnie może zawierać okresy przejściowe, które wyznaczą model relacji UE – Wielka Brytania. Zgodnie jednak z deklaracją RFN, oferta dla Londynu przynajmniej w zakresie rynku wewnętrznego, nie będzie ofertą Europy a’la carte, czy jak kto woli ofertą „stołu szwedzkiego”. W tym zakresie należy oczekiwać największych trudności w prowadzeniu negocjacji.

Odpowiadając na drugie z postawionych pytań, warto mieć na względzie deklarację szefów państw lub rządów z lutego br.. Zgodnie z jej treścią można przypuszczać, że w krótkiej perspektywie dojdzie do reformy UE. Podobnie jak miało to miejsce przy największym rozszerzeniu UE, tak i teraz przy pierwszym opuszczeniu jej grona przez jedno z państw członkowskich, unijni liderzy zaproponują treść mandatu do negocjacji nad nowym traktatem.

Debata nad przepisami nowego traktatu reformującego może jednak trwać latami. Będą na to miały wpływ wybory Europejczyków, którzy patrząc na sondaże poparcia partii w największych państwach członkowskich, radykalizują swoje przekonania polityczne. Zmiany w UE mogą w tym wariancie oznaczać długotrwałą stagnację w oczekiwaniu na rozwój rozumiany, jako pogłębianie współpracy i rozszerzenie jej dotychczasowych reguł.

Zmiany jednak nie muszą przyjąć formalnego charakteru. Opuszczenie Unii przez Wielką Brytanię będzie skutkowało zmianą organizacyjną w samych instytucjach unijnych i zmianą konfiguracji koalicji politycznych w Radzie UE i w Radzie Europejskiej. Materializacja tych zmian dokona się przy okazji najbliższych wyborów do Parlamentu Europejskiego. I ten scenariusz wprowadzania zmian bez radykalnej zmiany traktatowej może być kompromisem łączących tych liderów, którzy chcą jeszcze ściślejszej integracji i tych, których postulują jeszcze więcej rządów państw w Unii.

 

Doktor Mikołaj Tomaszyk jest adiunktem na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zainteresowania naukowe skupia wokół finansów publicznych UE, systemów koordynacji polityk europejskich w wybranych państwach członkowskich i polskiej polityki europejskiej. Interesuje się równieżEuropejską Agendą Miejską, Smart City, transportem publicznym i polityką transportową UE.


Portal UniaEuropejska.org jest platformą swobodnej wymiany opinii dziennikarzy oraz czytelników. Poglądy wyrażone w komentarzach i felietonach są poglądami ich autorów. Osoby mające odrębne zdanie na temat poruszanej problematyki zachęcamy do rzetelnej polemiki na łamach portalu.

Zostaw odpowiedź

Wraz z treścią komentarza będzie widoczny adres IP, z którego go wysyłasz.

Encyklopedia
  • Europejski Obszar Gospodarczy (EOG) to porozumienie, na mocy którego utworzono strefę wolnego handlu i Wolny Rynek na terenie państw Unii Europejskiej oraz Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA).
  • Traktat o Unii Europejskiej (TUE) to umowa międzynarodowa, wiążąca obecnie 28 państw europejskich , stanowiąca, obok Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE), podstawę prawną dla powstania i funkcjonowania Unii Europejskiej. Artykuł 50 reguluje wystąpienie kraju z UE.
  • Unia Gospodarcza i Walutowa (UGW) to jeden z elementów współpracy w ramach Unii Europejskiej, mający na celu ustanowienie wspólnej waluty – euro, przeniesienie polityki pieniężnej na szczebel wspólnotowy oraz dążenie do jednolitej polityki gospodarczej.
Warto przeczytać
Współpraca
Partnerzy