K
Jakub Chmielewski
17.12.2015
Rada Radzie nierówna

Unia wciąż jest daleko od obywateli.

„Polak zajął najwyższe stanowisko w Unii Europejskiej, zwane prezydencją w Unii. Tak naprawdę jest szefem Rady Europejskiej.” To zdanie jest ewidentnym dowodem na niewiedzę dziennikarza i na to, jak niekorzystne były skutki stworzenia przez media nowego terminu określającego przewodniczącego RE – „prezydenta Europy”.

Unia cały czas jest zbyt daleko obywateli. Nie chcę oceniać w tym momencie, czy skutki takiego stanu rzeczy wpływają pozytywnie lub negatywnie na funkcjonowanie struktur unijnych, jednak faktem jest, że w relacjach pomiędzy instytucjami Unii Europejskiej a jej mieszkańcami nadal znajduje się ogromna przepaść. Można to zauważyć nie tylko na podstawie frekwencji w wyborach do Parlamentu Europejskiego, która w większości państw członkowskich – oprócz Belgii i Luksemburga, które de facto stanowią unijne centrum dowodzenia – pozostawia wiele do życzenia, ale również na podstawie rzeczywistego obeznania obywateli wspólnoty w tematach związanych z procesem decyzyjnym i systemem instytucjonalnym UE. O ile znajomość spraw krajowych wśród dużej części mieszkańców nie stoi na wysokim poziomie, to wydaje się, że wiedza dotycząca Unii Europejskiej leży odłogiem.

Nadmiar europejskich rad

Nie od dziś jednym z najbardziej powszechnych problemów jest stosowanie właściwego nazewnictwa instytucji UE. Rada Europy, Rada Europejska, Rada Unii Europejskiej – dla wielu osób jeden diabeł. Niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego, że ta pierwsza nawet nie należy do zbioru unijnych instytucji, dlatego nie przeszkadza im to w używaniu tych terminów zamiennie. Jak się okazuje, kłopoty z terminologią mają nie tylko wyborcy, ale także politycy i dziennikarze, którzy ze względu na pełnione przez nich funkcje publiczne powinni posiadać wiedzę, która pozwoli na unikanie gigantycznych gaf.

Niedbalstwo i niewiedza powodują, że społeczeństwo wprowadzane jest w błąd, co w znacznym stopniu działa na jego niekorzyść. Zasady etyki dziennikarskiej zostały wyparte przez chęć dostarczania jak największej ilości niesprawdzonych wiadomości.

Rok temu miałem możliwość uczestniczenia w telewizyjnym programie publicystycznym Jarosława Gugały, który poświęcono Radzie Europejskiej. Ta rozmowa w mojej ocenie stanowi encyklopedyczny przykład bezmyślnego stosowania nazw instytucji UE. Program odbywał się kilka dni po tym, jak Donald Tusk został zaprzysiężony na przewodniczącego RE, zatem temat był nośny i nie zabrakło okazji, by na antenie omówić kompetencje jej nowego szefa i wyjaśnić zasady jej działania. „Redaktor-ekspert” Gugała powiedział wówczas: „Polak zajął najwyższe stanowisko w Unii Europejskiej, zwane prezydencją w Unii. Tak naprawdę jest szefem Rady Europejskiej.” To zdanie jest ewidentnym dowodem na niewiedzę dziennikarza i na to, jak niekorzystne były skutki stworzenia przez media nowego terminu określającego przewodniczącego RE – „prezydenta Europy”. Oczywiście, prezydencja w Unii, a właściwie w Radzie UE, nie ma zbyt wiele wspólnego z Radą Europejską i absolutnie nie należy kojarzyć tego pojęcia z Donaldem Tuskiem. Redaktor Gugała kontynuował jednak swoje dziennikarskie faux-pas, zwracając się z pytaniem do zaproszonych gości: „Co my z tego będziemy mieli, my jako Polacy, że Donald Tusk jest szefem Komisji Europejskiej?” O ile poprzedni błąd z ciężkim sercem można by wybaczyć, to stawianie znaku równości pomiędzy Radą Europejską a Komisją uważam za niewybaczalne. Na szczęście z odsieczą ruszył były wicepremier Waldemar Pawlak, który wprawdzie nie poprawił wypowiedzi swojego rozmówcy, lecz z pewnością sprawił, że w oczach europeistów i politologów dziennikarz nie musiał już czuć się osamotniony. „Rada Unii Europejskiej, a więc spotkanie, zgromadzenie szefów rządów krajów tworzących Unię Europejską, jest jednym z kluczowych decydentów” – po tych słowach doszedłem do następującego wniosku: Waldemar Pawlak, kilkuletni minister gospodarki, wielokrotnie reprezentujący Polskę w czasie spotkań Rady ds. Gospodarczych,  pełniący szczególne obowiązki w drugiej połowie 2011 roku w czasie polskiej prezydencji w Radzie UE, albo z powodu zwykłego niedbalstwa przykłada zbyt małą uwagę do wypowiadanych słów, albo przez kilka lat żył w kompletnym oderwaniu od rzeczywistości.

Niepoprawne próby wyjaśniania różnic

We wrześniu dziennikarze Polskiego Radia podjęli nie do końca udaną próbę opisania różnic pomiędzy Radą UE a Radą Europejską. Oprócz trafnego opisania cech obu tych instytucji popełniono jeden kardynalny błąd. W audycji Ernesta Zozunia prowadzący stwierdził, że „Rada Unii Europejskiej to jeden z unijnych organów posiadających inicjatywę prawodawczą.” System polityczny UE jest jednak na tyle specyficzny, że żadne z ciał ustawodawczych nie posiada prawa inicjatywy ustawodawczej w powszechnie nam znanym rozumieniu. Głównym inicjatorem rozpoczęcia procesu legislacyjnego pozostaje Komisja Europejska. Rada czy Parlament mogą zwrócić się do niej wyłącznie z prośbą o jego wszczęcie, jednak takie działanie nie obliguje KE do podjęcia dalszych kroków. Osobiście nie traktuję tego uprawnienia Rady i PE jako prawa inicjatywym, ze względu na brak możliwości ich bezpośredniego i wiążącego wpływu na samym początku procesu prawodawczego i staram się unikać takiego sformułowania wobec tych instytucji, dlatego uważam, że w przypadku omawianej audycji wypadałoby, aby dziennikarz unikał niedomówień, ponieważ większość słuchaczy może zrozumieć jego słowa inaczej, niż by należało.

Teoretycznie dziennikarze i politycy ze względu na charakter pełnionej misji powinni w szczególnym stopniu przyczyniać się do dobra ogółu. Do ich zadań należy przekazywanie rzetelnych informacji. Niedbalstwo i niewiedza powodują jednak, że społeczeństwo wprowadzane jest w błąd, co w znacznym stopniu działa na jego niekorzyść. Zasady etyki dziennikarskiej zostały wyparte przez chęć dostarczania jak największej ilości niesprawdzonych wiadomości. Czy naprawdę nie da się nic z tym zrobić?

 

 


Portal UniaEuropejska.org jest platformą swobodnej wymiany opinii dziennikarzy oraz czytelników. Poglądy wyrażone w  komentarzach i felietonach są poglądami ich autorów. Osoby mające odrębne zdanie na temat poruszanej problematyki zachęcamy do rzetelnej polemiki na łamach portalu.

Zostaw odpowiedź

Wraz z treścią komentarza będzie widoczny adres IP, z którego go wysyłasz.

Jeden komentarz do “Rada Radzie nierówna

  1. Paw

    Niski poziom myśli i dość tendencyjny. liczyłem że eksperci będą na poziomie – to jacyś studenci piszą na zlecenie jak nie HEJTUJĄ… PiS zbiera ludzi do autobusów i wyśle po całej Europie na koszt podatnika. W obronie fałszywych tez – religii Smoleńskiej/ Kościół to popiera aby wynieść rodzinę na ołtarze – bo chodzi tylko o zapisanie się w historii. Jarosław siedział w domu – mały człowieczek… jak Lech pomagał strajkującym. prości ludzie potrzebują prostych odpowiedzi , a to jest na tyle skomplikowane, że nawet Macierewicz się nie łapie. Ten rząd Szydło jest do odstrzału- przejściówka, podobnie jak prezydent Duda ( zastąpi go Kuchciński- sprawdził się wierny…). PiS potrzebuje wroga jak Putin w celu umocnienia elektoratu- może jakieś ofiary w zamieszkach na ulicy na to liczy Jarosław i Kukiz`15/ jest dobrze jak jest źle… lepiej zarządza się ludźmi. Powszechnie wiadomo, że te 500 zł niewiele będzie warte Euro pod koniec roku > 5zł, ale obietnica spełniona. najwiekszy deficyt w historii i Polska w RUINIE a dziwią się spadkowi kursu/ szok.

Encyklopedia
  • Europejski Obszar Gospodarczy (EOG) to porozumienie, na mocy którego utworzono strefę wolnego handlu i Wolny Rynek na terenie państw Unii Europejskiej oraz Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA).
  • Traktat o Unii Europejskiej (TUE) to umowa międzynarodowa, wiążąca obecnie 28 państw europejskich , stanowiąca, obok Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE), podstawę prawną dla powstania i funkcjonowania Unii Europejskiej. Artykuł 50 reguluje wystąpienie kraju z UE.
  • Unia Gospodarcza i Walutowa (UGW) to jeden z elementów współpracy w ramach Unii Europejskiej, mający na celu ustanowienie wspólnej waluty – euro, przeniesienie polityki pieniężnej na szczebel wspólnotowy oraz dążenie do jednolitej polityki gospodarczej.
Warto przeczytać
Współpraca
Partnerzy