Piotr Kallalas 11.02.2016
Czy wiesz, że..., Polityka
Belgia zniknie z mapy Europy?
fot. ec.europa.eu

10 lat – tyle daje Belgii Liesbeth Homans, belgijska polityk we flamandzkim rządzie. Później prognozuje rozpad kraju,  czego jest też zagorzałą zwolenniczką. Historia Belgii jest na tyle wyjątkowa, że nie dziwi sceptyczne podejście do kwestii narodowych, które eksponują niektórzy historycy, eksperci zajmujący się krajami Beneluksu, a przede wszystkim rdzenni Flamandowie. Jeżeli jednak takie nadzieje i osądy wyraża minister w obecnie urzędującym rządzie, nawet jeśli jest to tylko lub aż rząd flamandzki, to ciężko przejść obok tematu obojętnie.

Liesbeth Homans należy do „Nieuw-Vlaamse Alliantie”, partii centroprawicowej, zaliczanej do flamandzkich nacjonalistów. Nowy Sojusz Flamandzki, bo tak ją należy tłumaczyć,  jest partią, która przewodzi rządowi wraz z CDV (chrześcijańskimi demokratami) i OVLD (liberalnymi demokratami). Mowa o rządzie flamandzkim, ponieważ system sprawowania władzy wykonawczej jest tutaj niezmiernie skomplikowany. Można wymienić rząd federalny (główny), rządy Flandrii i Walonii, rząd stołeczny. Do tego dochodzą jeszcze jednostki parlamentarne, które są wybierane przez grupy etniczne: francuskojęzyczną, niderlandzkojęzyczną i niemieckojęzyczną. Nic więc dziwnego, że
w systemie, który chce zadowolić wszystkie grupy ciężko o poczucie jedności i tożsamości patriotycznej.

Co wybiorą Belgowie?

W 2019 roku w Belgii odbędą się wybory. Czasu jest dużo, jednak już teraz podnoszą się głosy wyraźnego zaniepokojenia. Zwłaszcza, że gdy Belgowie poszli do urn w 2010 roku, kraj pobił niechlubny rekord świata w kryzysowym „nieposiadaniu rządu” . Kryzys został wtedy w końcu zażegnany i po 535 dniach doszło do porozumienia. Jednak na samą myśl o ponownej „kombinacji alpejskiej”, jaką mogą zgotować sobie dwa „zwaśnione” regiony, Belgowie wydają się zatroskani.

Bo jak to możliwe, że tak mały kraj o wielkości około 30 tys. km kwadratowych jest tak silnie podzielony religijnie, językowo i kulturowo? Jak to możliwe, że kraj, który jest wielkości naszego Mazowsza został federacją? W 1993 roku Belgia utworzyła oficjalnie federację z podziałem na Walonię, Flandrię i region stołeczny. Można się zastanawiać, czy ten krok był nieunikniony i  był jedynym rozwiązaniem sporów, czy też był kompromisem ponad miarę i rezygnacją z belgijskiej tożsamości. Sama Belgia od zarania dziejów była krainą pod dynamicznie zmieniającym się panowaniem Francji, Niemiec, Holandii, Austrii, a nawet Hiszpanii. Jednak obecny stan rzeczy bierze się ze sporu północno-południowego, katolicko-protestanckiego, frankofońsko-germańskiego, który dziś wybrzmiewa jako „konflikt walońsko-flamandzki”.
Flandria, Walonia, Bruksela

Uzyskanie niepodległości Belgii, poprzez realne oderwanie się od Holandii, nastąpiło w 1830 roku. Od tamtego czasu wytrwale kształtowały się granice współczesnego Państwa. Flandria to północna część związana z kulturą niderlandzką. Region, który niegdyś miał charakter wyłącznie rolniczy i kojarzył się, zwłaszcza w XIX wieku, z ubóstwem i brakiem perspektyw. Jednak wiek XX, a przede wszystkim okres po II wojnie światowej sprawił, że Flandria rozkwitła. Współczesna Flandria to turystyczne wybrzeże, jeden z największych portów w Europie – Antwerpia i Gandawa, która jest największym ośrodkiem akademickim. Flandria odrobiła lekcję jako federacja i to ona jest tą zamożniejszą siostrą. Siostrą, która poskromiła język francuski i dyktuje warunki finansowe. Właśnie to sprawiło, że Flamandowie stali się największymi orędownikami separacji.  

Południowy region, francuskojęzyczna Walonia, jakby zamieniła się miejscem z północą. Lata po 1830 roku to potęga właśnie tej krainy, która eksploatowała surowce (tu zwłaszcza wysoka aktywność hut) i bazowała na industrializacji. Do najważniejszych ośrodków należały Liege i Charleroi. Industrialne czasy świetności miasta te mają już za sobą. Przeciętny turysta może rozpoznawać Liege z centrum edukacji, natomiast Charleroi z lotniska, na którym lądują europarlamentarzyści w drodze do pracy. Walonia obecnie powoli dźwiga się z kryzysu, jaki dławi ją od czasów powojennych. Upadek węgla, upadek przedsiębiorstw, wysokie bezrobocie. Walonia obecnie jest beneficjentem funduszy płynących żwawo, choć niechętnie od „współbraci z góry”.

Do tego wszystkiego dochodzi Bruksela. Bruksela, która niegdyś w przewadze niderlandzkojęzyczna, obecnie otoczona Flandrią, jest „frankofońskim rodzynkiem”, a właściwie jedynym prawdziwie „belgijskim rodzynkiem”. Dzieje się tak, ponieważ choć w większości mówi się tam po francusku, to każda ze stron zrobi wszystko, by druga nie otrzymała więcej władzy w stolicy. Dlatego wydaje się, że Bruksela jest jedynym bastionem belgijskości, przymiotu, który łączy dwie zwaśnione nacje.

Belgii grozi rozpad

Po ciężkich czasach związanych z pierwszą i drugą wojną, Belgia jako jeden twór stała się intensywnie i wzorowo rozwijającym się krajem. Stała się też centrum i stolicą Unii Europejskiej, gdzie ulokowano większość instytucji kierowniczych i ośrodek administracyjny. Ktoś mógłby więc zadać pytanie, jak Unia Europejska, która dąży do federalizacji różnych odmiennych etnicznie i historycznie podmiotów ma szanse na pomyślność w sytuacji, kiedy tak niewielki kraj ma problem z utrzymaniem swojej federacji, federacji w obrębie jednego kraju? Trywialność jednak ustępuje trosce, kiedy weźmiemy pod uwagę fakt problemów, z jakimi obecnie boryka się Unia i odwrócimy retorykę. Wszyscy skupili się na ratowaniu strefy Schengen, ratowaniu spójności Wspólnoty. Należy jednak zadać pytanie, co się stanie, jeżeli Unia przetrwa próbę czasu, natomiast Bruksela sobie nie poradzi? Oczywiście jest to z punktu dzisiejszego dnia nierealny scenariusz. Jednak warto dmuchać na zimne i już teraz bacznie przyglądać się belgijskiej scenie politycznej. Żyjemy w Europie, w dynamicznych czasach, targani kryzysami ekonomicznymi i społecznościowymi. Nikt nie był w stanie przewidzieć konfliktu na Ukrainie, bliskości bankructwa Grecji czy dramatu polityki imigracyjnej. Warto więc być uważnym i nie dać się zaskoczyć, kiedy serce Europy znów podzieli się na Celtów i Germanów.

Źródło: twojaeuropa.pl, polskieradio.pl, newsweek.pl, miesiecznik.znak.com.pl, psz.pl

Zostaw odpowiedź

Wraz z treścią komentarza będzie widoczny adres IP, z którego go wysyłasz.

Współpraca
Partnerzy
Polecamy
Analiza UniaEuropejska.org
Encyklopedia
  • Europejski Obszar Gospodarczy (EOG) to porozumienie, na mocy którego utworzono strefę wolnego handlu i Wolny Rynek na terenie państw Unii Europejskiej oraz Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA).
  • Traktat o Unii Europejskiej (TUE) to umowa międzynarodowa, wiążąca obecnie 28 państw europejskich , stanowiąca, obok Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE), podstawę prawną dla powstania i funkcjonowania Unii Europejskiej. Artykuł 50 reguluje wystąpienie kraju z UE.
  • Unia Gospodarcza i Walutowa (UGW) to jeden z elementów współpracy w ramach Unii Europejskiej, mający na celu ustanowienie wspólnej waluty – euro, przeniesienie polityki pieniężnej na szczebel wspólnotowy oraz dążenie do jednolitej polityki gospodarczej.
Warto przeczytać